29 dni później

Tyle czasu nie napisałem nic. Zaglądałem, ale nie pisałem. Układałem wszystko – w życiu.

Przez niespełna miesiąc ten zadziało się kilka spraw. Być może kogoś to interesowało, czemu ucichłem, a być może są i tacy, którzy mają gdzieś to.

Nie ma żadnych związków, ani nic (ostatni post był o randce, tak). Nie ma spektakulranych wieści ani wydarzeń. Są za to idące zmiany. Poważne!

Przede wszystkim podjąłem decyzję o przeprowadzce! Nie do kolejnego zakątka Polski, a świata. A jakoś tak już mam, że jeżeli gdzieś coś sobie postanowię, to się to stanie.

No i tak jakoś wiecie.

Okej.

Tu w Warszawie, nie jest źle. Praca spoko rzec mógłbym. Chyba już cały polski showbiznes poznałem. Ciekawe wyzwania się nataczają, ciekawe wątki tworzą. No jak kogoś rajcuje bycie wśród celebrytów, to okej – proszę bardzo.

Życie towarzyskie tutaj – blade jak nigdy. Nie mam takiego. Gdzieś tam sobie pójdę od czasu do czasu. Na tym się kończy. Żadnych wciągających znajomośći, z żadnej randki nic nie wyszło, brak poczucia spełnienia w tym mieście.

 

I czas ten na takich zastanawianiach życiowych mi minął totalnie. 

 

To wszystko i nie wszystko skłoniło mnie bym podjął tę właśnie decyzję.

Sobotniego, któregoś poranka uznałem, że w życiu dokonać muszę zmiany. Ale jeszcze większej.

Chcę pożyć w obcej kulturze, poznać ludzi z tej kultury obcej, zobaczyć jak się żyje gdzieś na świecie, gdzieś indziej. Wiecie – doznać czegoś turbo nowego!

 

No i szykuje się bardzo powoli do wyjazdu.

 

Nie powiem jeszcze gdzie.

 

Wyzwanie jest ogromne, ale nie boje się zmian takich. Wręcz przeciwnie. Czuje, że mi to potrzebne jest, wiecie?

 

Od dawna interesują mnie bajki anime, ale nigdy nie na skalę taką jak obecnie. Swoją drogą piękne są niektóre. Nie wiedzieć czemu pochłonęła mnie ta azjatycka kultura tak(zgłębiam ich wierzenia – demonologię szczególnie), ale to nie tam jeszcze zmierzam. I tak sobie wymarzyłem i obrałem za cel – jak już będę wiedział, gdzie dożyje dni ostatnich, to chcę mieć taki domek na wsi, w bardzo japońskim stylu. Najlepiej w lesie. Przy strumyku jakimś. Jeszcze jakby w tym lesie jakieś dziwne rzeczy mieszkały, to już w ogóle kosmos! Tak trzeba żyć.

I powiem Wam, że nie wiem gdzie w końcu znajdę przystań swoją i gdzie postanowię, że umrę. Takie miejsce na ziemi gdzieś jest, ale muszę je poszukać.

 

Wiecie jak są te historie takie czasami – ludzie co życie w korporacji porzucają nagle i jadą żyć na wyspę jakąś. Tak mi imponowało zawsze! I tak mnie to inspirowało. I masz.

 

Pod koniec sierpnia zostaną podjęte już pierwsze poważne kroki. Pojechać chcę, pracować tam, pożyć, poczuć i zobaczyć. Postaram się na bieżąco informować, a ponad to chcę wrócić do pisania normalnego tu.

 

Kciuki trzymajcie, żeby się udało wszystko!

.surrealistyczny

 

 

 

Reklamy

6 uwag do wpisu “29 dni później

  1. Trzymam kciuki. Jedź!! Kiedyś chciałam w diabli rzucić wszystko i wyjechać do Australii, bariera językowa, zostałam w domu. Nie planowałam a mieszkam w stanach. A gdzie umrę? O to niedbam, bo i tak mnie skremują, a gdzie rozsypią prochy, o to też niedbam. Jedź. Ale się odzywaj.

    Polubienie

  2. Jak powiedział, tak zrobi. Ten chłopak tak już ma. I dobrze. Świeżej krwi każdemu potrzeba. A poznawanie odmiennego, innego, zawsze wzbogaca i napełnia nas. Oby jak najwięcej cudownych, czy też prostych ale miłych doświadczeń, życzę. I pisz, pisz..

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s