Wierzcie, a się stanie

Ktokolwiek.. Gdyby ktokolwiek, rok temu, o porze tej samej, powiedziałby mi – „Słuchaj, wkrótce Twoje życie zmieni się tak diametralnie jak nigdy. Otworzą się przed Tobą wszystkie drzwi, a z każdego zakamarka zaczną wychodzić dobre rzeczy„. Pomyślałbym – niedorzeczność.

 

Listopad 2017 – na zawsze i wszędzie, zapamiętam ten czas.

 

 

Tak sinusiodalne życie, pełne niezliczonych upadków i czasami też wzlotów, doprowadziło mnie do celu, który jeszcze miesiąc temu mógłby być tylko marzeniem.

Tak, jak zwykłem to opsywać – moja absurdalna rzeczywistość, istniejąca tylko w wyobraźni, zaczęła przenikać do prawdziwego życia.

Kilkanaście dni temu zamieściłem na Instagramie post na temat mojej podróży i bardzo ważnego dla mnie spotkania. Spotkanie to było ogromnym wyzwaniem i pierwszym w życiu namacalnym kontaktem z osobą, która budowała swój światowy sukces przez wiele lat. Ciężką pracą, nieprzespanymi nocami, z wielkim poświęceniem, stworzyła coś za co pokochał ją nasz kraj, za co pokochali ją ludzie z całego świata.

Pamiętam nasz uścisk dłoni i moją świadomość podczas tego krótkiego gestu, świadomość, która wirowała jak pralka na najwyższych obrotach. Przeszedł przeze mnie dreszcz, kiedy spojrzałem w jej oczy. Mój nieco za szeroki uśmiech, próbował wyrazić choć odrobinę tej wielkiej radości, która rosła z każdym momentem. Trzeba było się jednak powstrzymać od zbytniej uciechy, aby już przy pierwszym spotkaniu nie zrobić z siebie oszołoma 🙂

Wyczułem sporą dawkę dobra. Takiego prawdziwego, szczerego, naturalnego. 

 

Dni mijały mi szybko i pracowicie. Sporo ciężkiej pracy, zmęczenie było widoczne, ale co z tego. Chciało mi się dalej pracować.

Wiem, że długa droga przede mną nim zdołam wszystkim dotrzymać kroku.

 

Nagle taki nieosiągalny dla mnie świat, był na wyciągnięcie ręki. Wszedłem do niego chwiejnym krokiem, podtrzymany przez dobrych ludzi.

Poczułem na własnej skórze te wielkie emocje.

blogsurr

Jestem najzwyklejszym człowiekiem, który zmagał się z życiem na każdy możliwy sposób. Wielokrotnie odtrącany przez ludzi, często mieszany z błotem, czarna owca, niemajacy przed sobą przyszłości. Stawiany na końcu.

Choć tych złych momentów było naprawdę wiele, zawsze wierzyłem w ludzi i swoje możliwości. Wierzyłem, że jestem w stanie coś zrobić, jeżeli pragnę tego całym sercem. Nikt mi w niczym nie pomógł, nikt nie załatwił mi żadnych kontaktów. Wszystko własnych trudem i wysiłkiem. Udoskonalałem się. Zahartowałem.

Teraz jestem tu.

Dziękuje za to swojemu życiu i tym, którzy zawsze mnie dopingowali.

 

Czeka mnie jeszcze sporo zmian, ale mam wrażenie, że zaczynają się dziać teraz te dobre rzeczy. Nie ukrywam, że lęk jest przy mnie. To będzie wielkie wyzwanie.

 

Pierwszy raz poczułem, że ja coś znaczę. 

 

To bardzo emocjonalna podróż. Łzy same cisną się do oczy, ale spokojnie – to zwyłe szczęście.

Dziękuję raz jeszcze za tę wielką szansę, którą dostałem i którą wykorzystam najlepiej jak potrafię. To początek, nowej, pięknej opowieści.

 

I najważniejsze – ZAWSZE WIERZCIE W SIEBIE. 

 

 

 

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s